kikuchi: 1 godzina 44 minut temu
Oh_Martin: 5 godzin 33 minut temu
Jun: 5 godzin 58 minut temu
mitsukai: 7 godzin 28 minut temu
Miyako: 9 godzin 58 minut temu
melmo: 20 godzin 45 minut temu
Hebino: 1 dzień 6 godzin 20 minut temu
anabella: 1 dzień 16 godzin temu
ghostface: 2 dni 15 godzin 43 minut temu
harloczek: 3 dni 4 godzin 5 minut temu
MonaJade: 3 dni 6 godzin 56 minut temu
Tsumi: 5 dni 6 godzin 31 minut temu
Drago: 9 dni 17 godzin 49 minut temu
Moim zdaniem płyta dobra, im dłużej się jej słucha tym wydaje się lepsza. Mimo to, w porównaniu do Marrow of the Bone troszkę gorsza. Przynajmniej mi bardziej odpowiadał klimat z Marrow. O zagramanicznych wykonaniach nie wspominając, porażka. Na wielki plus należy im oddać, że płyta jako całość po wyrzuceniu dwóch wyżej wspomnianych kawałków tworzy zajebiście spójną całość i chce się jej słuchać na okrągło. Nic tylko czekać, aż nas odwiedzą podczas jednej ze swoich tras koncertowych.
Wow, Martin, co za pasja! Niestety (lub stety) muszę się zgodzić z każdym Twoim zdaniem. Jedyne moje zastrzeżenie jest takie, że płyta jest zdecydowanie lepsza od Marrow of the Bone i moim zdaniem pobija ją na łopatki. Przy pierwszym odsłuchaniu całości byłam po prostu zachwycona. I ciągle jestem, patrząc na to w jak dobrej formie są chłopaki. Już premiera Glass Skin mnie osobiście pokazała, że płyta będzie świetna i tak jest w rzeczywistości. Oczywiście nie jest to ten stary, oldschoolowy Deg, który posenkami z Macabre czy Kisou (i wszystkim co pomiędzy) wyciskał łzy z oczu i nie ma co się łudzić, że kiedykolwiek będzie tak, jak 10 lat temu, bo chłopaki ciągle się rozwijają, ewoluują i ich muzyka razem z nimi. Jednak jest super! Najbardziej mnie cieszy ten dreszczyk emocji, który czuję wsłuchując się w piosenki i odkrywając kolejne smaczki Oczywiście nie podchodzę do tematu całkowicie bezkrytycznie: są rzeczy, które niecałkiem mi się podobają. Zdecydowanie można do tego zaliczyć skiepszczone, angielskie wersje Glass Skin i Dozing Green, które przy pierwszym odsłuchaniu brzmiały z lekka jak niedopracowany, wymruczany niemiecki, więc od razu je wywaliłam i zapomniałam, że w ogóle istnieją :P Hmm, chciałabym dodać jeszcze coś konstruktywnego, ale Martin wszystko już powiedział, więc nie będę go dublować :P Powiem tylko, że moim zdaniem Vinushka jest muzycznym majstersztykiem. Przez moment wydawało mi się, że gdzieś po środku coś zgrzyta, ale teraz uważam, że to utwór tworzący całkowitą, zgraną całość i każdy jej element pasuje do siebie. Zdecydowanie nie czuje się, że trwa to prawie 10 minut, bo można się zasłuchać bez reszty Do takiej muzyki chłopaków tęskniłam, mam nadzieję, że kolejne ich dzieła będą tak samo dobre, o ile nawet nie lepsze ^^
Płytka już wyszła, więc czemu posucha w temacie? Sprawa, że "Uroboros" urośnie do rangi albumu roku 2008 była z góry przesądzona w momencie ogłoszenia daty premiery. Majstersztyk w każdym calu, złego słowa powiedzieć nie można. Z resztą od paru lat (jakiś 10 :P) gdy Dir en grey wydają album, to robią to po prostu na najwyższym poziomie, jednocześnie za każdym razem go podnosząc. Miałem się wstrzymać z opisaniem wrażeń do momentu, kiedy z poczty odbiorę mega pakę, jednak myśli nakazują łapom przekazać te przemyślenia już ;] Siódmy longplej załogi Kaoru buduje klimat od początku swoim bardzo niepokojącym "Sa bir". Ten akustyk i krzyki Kyo w tle sprawiają, że ciarki po plerach przebiegają. Delikatny, charakterystyczny motyw gitary akustycznej wprowadzają w nastrój drugiego utworu - "Vinushka", by po kilku chwilach ustąpić miejsca ostrzejszym dźwiękom wydobywającym się ze strun instrumentu Die'a. Ten numer zaskakuje rozwiązaniami, zmianami tempa, setkami riffów i rozwiązań jednej z lepszych sekcji rytmicznych jakie dane mi było słyszeć. Wokalne rozwiązania na tej piosence także są wyjątkowe. Z czystego śpiewu przejść w fazę niskiego growlu czy nawet nuconych partii operowych(?) w taki sposób potrafi przejść płynnie tylko Kyo. Song ma niemal 10 minut, a mijają one jak z bicza strzelił. Nieco szalonego tempa czeka nas w "Red Soil", już wcześniej opisywanego. Kolejnym wartym uwagi numerem jest bez wątpienia "Stuck man", który dla mnie stanowi rozwinięcie pomysłów zapoczątkowanych w "egnirys cimredopyh +) an injection" oraz "Children" (z singla "Taiyo no ao", nie "Six ugly"). Z pozoru chaotyczny motyw początkowy z genialną linią basu, przechodzący w hard rockowy łomot. "Rapośpiew" Kyo, przeradzający się w nisko ryczany refren. Później moment wysokich squealów wokalisty, by przeskoczyć zaraz maksymalnie cięte riffy połączonych sił spółki Die / Kaoru. Piosenka całkowicie nieprzewidywalna, szalona i pokręcona w jednym. Jeden z moich faworytów na nowej płycie. Warto też zwrócić uwagę na wolniejszy, wieńczący płytę "Inconvenient ideal", przypominający czasy "MISSA". Załoganci Dir en grey po raz kolejny potrafią wycisnąć łzy swoimi balladami, pomimo nieznajomości tekstu. Za jedyną skazę na diamencie "Uroboros" można policzyć angielskie wersje "Glass skin" i "Dozing green". Po co, pytam się? Jak doskonale wiadomo, angielski w wykonaniu Kyo to jakaś pomyłka i zbędne udziwnienie. Na szczęście wystarczy w ich miejsce wrzucić również zawarte na płycie oryginalne wersje tych piosenek, by cieszyć się doskonałą jakością nowej płyty. Album jest dokładnie taki, jaki zapowiadał Kaoru; ciężki, mroczny i o bogatym instrumentarium (sitary, czasem orkiestra, shamiseny, wokalizy Kyo przywodzące na myśl bliski wschód... sam nie wiem co jeszcze). Mnie osobiście odpowiada opis taki: klimat "Macabre" połączony z ciężkością "The marrow of a bone". Dir en grey się rozwijają z każdą płytą, z każdym kolejnym singlem, a "Uroboros" jest kolejnym krokiem naprzód.
Wysłano: 11/16 21:34:58
Edytowany przez Oh_Martin dnia 2008/11/16 22:22:29
Klip mi się strasznie podoba. Do końca się zastanawiałem czy gość strzeli sobie w łeb czy też nie :P Kawałek z kolei sam w sobie ma ogromną MOC. Gackt wraca w wielkim stylu, byleby jeszcze nie kazał czekać znowu roku na następne wydawnictwo.
Klip jest niczego sobie. Aczkolwiek spodziewałam się czegoś mocniejszego. Gackt wrócił do mroczniejszych klimatów i wyszło mu to na dobre. Klimat PVki skojarzył mi się z Redemption. Wokal jak zwykle świetny. Nie przekonali mnie jedynie towarzyszący Gacktowi muzycy. Jakby trochę... sztuczni? A może to tylko takie moje wrażenie. W każdym razie jest dobrze i oby pan G. nie obniżył lotów.
Wysłano: 11/15 12:02:37
_________________
...atatakai ryoute ni dakarete nemuritai......
Oj Herr Gackt ostro pojechał. Ktoś, komu się nudzi, zapewnie zacznie się zastanawiać, czy koleżka nawiązuje do swojej twórczości sprzed kilku lat czy po prostu kopiuje sam siebie. Szczerze mówiąc ja mam to, jak ostatnio wiele rzeczy, głęboko w dupie. Czekam aż Gackt pozbiera się do kupy i nagra coś kopiącego te moje dosyć głębokie dupsko. I dżizas takim numerem jest. Pomimo tego, że brakuje mizerablowych i marsowych klimatów, nawiązuje do fajnych czasów Rebirth/MOON/Crescent. Choć nad "Jesus" unosi się duch "ANOTHER WORLD", "Lu:na", "Mind forest" czy "NINE SPIRAL" mnie kręci niezmiernie. Ma pałera i alarm lotniczy :] Klip smaczny niczym schabowy z kapustą. Nie ma to jak sobie strzelić jednego. A na deser kochana rebirthowa niepoprawnie polityczna otoczka. Musiał chłopak wziąć sobie do serca hasło głoszące powiązanie między wolnością a pracą i postanowił właśnie ostro popracować. Sehr gut. Der Kampf geht weiter...
Wysłano: 11/14 13:40:17
_________________
KEEP ON Supporting J-Rock Music.
Wygląda na to, że chłopaki starają się być metalowym zespołem, ale pomimo tego, że ich ostatnia płyta jest całkiem znośna, nadal mają kulawe brzmienie. Kamijo stara się śpiewać niżej niż kiedyś, ale mnie to drażni. Chyba nadal pozostaną zespołem dla kindermetali.
Podobno Kamijo był roadie MALICE MIZER. Jako, że tego faktu nie potwierdzi, można założyć, iż w rzeczywistości tak było :>
Wysłano: 11/14 13:31:58
_________________
KEEP ON Supporting J-Rock Music.
Ja też wolałam Kamijo w Lareine. A nawet w New Sodmy. Kamijo ma bardzo charakterystyczny barokowy, arystokratyczny styl, ale mnie on już troszkę nudzi. Chociaż nie powiem, pasuje mu. Tylko ile lat można oglądać to samo?
Wysłano: 11/9 14:20:45
_________________
...atatakai ryoute ni dakarete nemuritai......
Chyba coś jest nie halo, bo Kamijo bardziej z Lareine kojarzę. Za Versailles nie przepadam. Nie przemawia do mnie ich muzyka, a i Kamijo wolałem w Lareine. Ostatnio w ogóle mnie visual odrzuca, cholera wie czemu :P
Kamijo był w MALICE MIZER? @_@... aha xD.. znam ten zespół tylko z kilku piosenek, i wiedziałem o nim tylko tyle, że jest popularny Hmm, no cóż, powiem tak - dla mnie scena JRocka ogranicza sie do jakis 7miu, 8miu kapel których słucham regularnie od... 3 lat? :D I w sumie czasem cos nowego poznaje i tak to wychodzi :P
Hmm mnie na początku ten wokal troszke odstraszał.. śmierdział mi 'openingami z anime' :P Ale teraz w sumie stwierdzam że ma swój klimat i ogółem dodaje charakteru ich muzyce ;)
jesli Kamijo odpusci sobie angielski ktory stasznie szpeci The Revanent Choir to jest super ;] aczkolwiek full album nie daje takiego kopa jak wczesniejsze wydawnicwa, to zespol jest godny polecenia.
co do wygladu to mnie lekko smiesza,wole ich sluchac niz ogladac.
Widziałam ich występ podczas Shockwave 2008 w Osace, na żywo wypadają dobrze, szczególnie gitarzysci, głos Kamijio już trochę gorzej, ale może to kwestia tego że to był koncert na świeżym powietrzu.
Wysłano: 11/7 14:51:30
_________________
"a teraz, drogie dzieci, pocałujcie misia w d..."... ...
Kilka miesięcy temu, oglądałem materiały z 'hide memorial summit' i przez przypadek trafiłem na ten zespół. Z początku, kiedy zobaczyłem hizakiego i pozostałych gitarzystów poczułem lekki niesmak (mimo iż nie przeszkadza mi, a nawet lubie visual kei - to Hizaki był już szczytem szczytów), ale po przesłuchaniu kilka razy kilku ich piosenek - w szczególności - The Revanent Choir - zakochałem się w ich muzyce. Właściwie, ten image doskonale do nich pasuje (zawsze sobie mozna mówić - na gitarach mają laski, na gitarach mają laski.. xD) - bo faktycznie prezentują się jak wersalscy arystokraci.
Kapitalna robota stylistów i fotografa. Same zdjęcia są dziełem sztuki, a jeśli dołozyć do tego jeszcze muzykę... to można całość określić jako 'genialną' :D
Jakie są Wasze wrażenia związane z tym zespołem? Skąd Ci ludzie w ogóle się wzieli xD!!?? Scena VK jest większa niż myślałem i sądzę, że nie znam nawet 1/4 zespołów... Szkoda tylko, że na koncert gdzieś bliżej nie ma co liczyć :(
Styl Versailles będzie na pewno kolejną inspiracją dla mnie do realizacji fotograficznych wizji :D Jak coś wymajstruje w tym klimacie, dam znać i wrzucę na forum do porównania ^^
Ten numer to taki trochę przekrój poprzez twórczość chłopaków od MISSY poprzez MACABRE, VULGAR do THE MARROW OF A BONE. Bardzo fajnie zaaranżowany, sporo się dzieje, nie nudzi i trzyma się kupy. W dodatku ożywili się: Shinya (co Martin już wspomniał), jak i Toshiya. Cytat:
Oh_Martin pisał(a)): by przejść w fazę bełkotu Kyo. Troszkę to brzmi jak gdakanie kur, ale co tam :P
Ja myślałem, że Kyo topi się w kiblu, ale jak powiedziałeś, co tam ;D
Wysłano: 10/27 8:56:53
_________________
KEEP ON Supporting J-Rock Music.
Song brzmi jak połączenie klimatu Macabre z ciężkością The Marrow of a bone. I to połączenie BARDZO dobre. Na początku nieco zajeżdżający beat, jak przy [KR] Cube, by zaraz wskoczyć w ciężki riff rodem z Garbage. Gdzieś w okolicy refrenu Shinya zaczyna tak grzać w perkusję, że niemal go pomyliłem z Yoshikim z czasów Blue Blood o.O Szaleje chłopak. Potem lekkie zwolnienie tempa, by przejść w fazę bełkotu Kyo. Troszkę to brzmi jak gdakanie kur, ale co tam :P Dir en grey połączyli ogromną ilość elementów, zmian tempa, świetne riffy, akustyczne gitary, bełkot i nie wiem sam co jeszcze w jedną doskonałą całość. Od pierwszego przesłuchania tej piosenki czuję, że to najlepsza z tych które promują UROBOROS. Glass Skin nawet mi się tak nie wkręcił. Debeściak, co ja będę gadał ;]
Tylko 26 dni? Chyba nie zamierzasz odliczać dzień po dniu?
Cieszę się, że Deg są wciąż aktywni, aczkolwiek nie zaprzeczę, że drażni mnie fangirlowe podejście niektórych ludzi. Trochę opanowania i dystansu.
Sampla nie przesłucham, poczekam na całość, ale nie będę siedziała i tak wyczekiwała, tylko gdy będę miała nastrój do posłuchania akurat Dir en grey, to sobie włączę.
Wysłano: 10/24 12:05:57
_________________
"a teraz, drogie dzieci, pocałujcie misia w d..."... ...
Na ohpDIR EN GREY opublikowana została zajawka kolejnego utwory. Tym razem jest to RED SOIL. Jak zapowiada cdjapan na specjalnej stronie poświęconej UROBOROS, muzyka zawarta na krążku ma oddać klimat, jaki zespół prezentował przed wydaniem Withering to death.. Słuchając sampla, o którym mowa, można odnieść wrażenie, że RED SOIL jest bardziej oldskulowo degowy niż jakikolwiek inny numer chłopaków nagrany w ostatnich latach. Oj, ta płyta naprawdę może nas zaskoczyć. Zostało: 26 dni.
Wysłano: 10/24 10:37:53
_________________
KEEP ON Supporting J-Rock Music.
Swoja droga w jakim jezyku by kyo nie zaspiewal i tak nam to wiekszej roznicy nie zrobi :P ze angielski nie wypada w japonii za dobrze wszyscy wiedza, japonczycy zreszta tez o czym moze swiadczyc ilosc programow satyrystycznych na ten temat ale chyba srednio sie tym przejmuja XD sa jednak pewne wyjatki z Demonem Kogure i Shiina Ringo na czele
Prędzej spodziewałbym się niemieckiego, bo francuski to pasuje bardziej do klimatów MALICE MIZER, LAREINE albo do Versailles-AleMamyGłupiąNazwę- :> Cytat:
Oh_Martin pisał(a)): A zrozumiałeś coś? :P
Nie, ale jakoś mi to nie przeszkadza. W sumie słuchałem sporej ilości różnych kapel śpiewających po angielsku, gdzie nie mogłem wyłapać w pierwszej chwili ani jednego słowa. W drugiej też, Dopiero po rzucie okiem na booklet
Wysłano: 10/6 14:38:19
_________________
KEEP ON Supporting J-Rock Music.